Postawiłam wszystko na Maryję… I dalej wszystko powierzam w jej ręce.
Świadectwa

Postawiłam wszystko na Maryję… I dalej wszystko powierzam w jej ręce.

Moja przygoda z Nowenna Pompejańską zaczęła się 2 lata temu. Pamiętam jak dziś dlaczego zaczęłam ja odmawiać… bo serce zostało uderzone jeden raz za dużo. Moje życie było łatwe pod kątem dzieciństwa i tego co otrzymałam w domu, ale nigdy nie było łatwe pod katem poczucia własnego piękna i podejmowania decyzji życiowych. Tuż po maturze wydawało mi się, że jestem mądrzejsza niż świat, a moim przeznaczeniem jest podbić kosmos – wyprowadziłam się więc szybko z mojej „dziury” do dużego miasta i tam totalnie zgubiłam siebie – swoje wartości, swoje uczucia, swoje przekonania, swoją wizje bycia z kimś. Żyłam w bagnie, w związku w którym nie byłam szanowana, w wiecznym braku pieniędzy przez beznadziejne prace z których miałam grosze. W końcu gdy już byłam totalnie na dnie, a związek dla którego tyle poświęciłam się rozpadł – wróciłam do domu. Znalazłam spokoj, znalazłam Boga, znalazłam wewnętrzna siłę by stanąć na nogi i wtedy gdy już wszystko zaczęło się układać pojawił się ON. Tak bardzo duże przeciwieństwo faceta z którym byłam wcześniej – przystojny, wysoki, ułożony, dający mi czas, energię oraz uwagę. Przekonanie mnie do spotkania zajęło mu 3 tygodnie, a gdy wreszcie do niego doszło było cudownie – romantycznie, zabawnie, niepewnie…. Niestety po 4 spotkaniach gdy okazało się, że narzeczony mojej przyjaciółki to jego bardzo dobry kolega zaczął się wycofywać- niby twierdził, że nie ale już nie pisał codziennie ani nie proponował spotkań częściej okazjonalnie…. Taki stan trwał prawie rok – w końcu doszłam do takiego momentu rozpaczy ze sięgnęłam po różaniec, a potem trafiłam na informacje o Nowennie Pompejańskiej i stwierdziłam, że to jest coś co teraz czuje ze chce zrobić. Zaczęłam wiec odmawiać nowennę – jedna, potem druga, potem trzecia…. I tak już odmawiam dwa lata.

Pierwsze intencje były strikte powiązane z tym chłopakiem – modliłam się o jego powrót, o to żeby znalazł szczęście, o to żeby Maryja pomogła mi z tą sytuacja… w trakcie trwania modlitwy ja znalazłam spokój, ukojenie, on znalazł dziewczynę z która jest już rok (wiem bo mimo wszystko cały czas gdzieś ze mna znikomy kontakt ma) a ja poznałam najcudowniejszego mężczyznę na świecie i czułam cała soba, że z nim spędzę całe życie, że on jest odpowiedzią na moje modlitwy (dostałam tam wszystko – przestrzeń do bycia soba, czas, docenienie mnie jako osoby, niesamowite wsparcie w codzienności i to samo dawałam w zamian) … ale moja pewność sprawiła ze całkowicie zatraciłam się w tym związku – w końcu tak długo byłam sama. Ukochany mój z kolei zakończył dopiero toksyczny, wieloletni związek i na siłę próbował zrobić miejsce dla mnie w swoim życiu bo czuł ze to mnie szukał całe życie. Niestety w tym momencie nasza historia kończy się tak, że powiedział mi że mnie nie kocha, że sam nie wiem co to było dla niego – czy wielkie zauroczenie, czy pocieszenie – że tęskni za tamtym złym związkiem i że musi sam sobie wszystko poukładać w głowie z psychologiem i psychiatra – niestety przeżył dużo więcej złego niż ja w moim złym związku. Powiedział tez, że nie jest w stanie mnie okłamywać i być ze mna mimo to i ze dla niego to tez nie jest łatwe bo musi zakończyć cudowny związek który dawał mu dużo szczęścia i który był totalnie na plus.

Teraz, po raz kolejny powierzam wszystko w ręce Mateńki- intencji jest zaplanowane kilka – powierzę jej moje życie, powierzę moja przyszłość z tym chłopakiem i powierzę decyzje o tym czy będziemy mieli się jeszcze wydarzyć w przyszłości oraz przede wszystkim powierzę jego i te problemy i demony z którymi się zmierza na codzień… z wielka nadzieja ze wyzdrowieje na tyle by się nie wpakować znów w coś toksycznego i cicha nadzieja, że może jednak ma być dla mnie.

Jedno wiem napewno, mimo ze płacze i cierpię bardzo – Mateńka na swój sposób zawsze pomoże – a czy w taki sposób jak ja bym chciała czy w taki o którym nie wiem jeszcze ze będzie dla mnie dobry, to w tym momencie wie tylko Ona.

Ewelina

2 komentarz(e)y

  1. Ewelino . Życie to egzamin który musisz zdać pr,ed Panem Bogiem jak najlepiej. To jest najważniejsze. Szukaj najpierw Krolestwa Bożego a wszystko inne będzie Ci dane.

  2. Matka, która wszystko rozumie.
    Kochani,nowenne pompejańską odmówiłam dwa razy. Rozpoczęłam w grudniu ubiegłego roku w intencji mojej piętnastoletniej córki cierpiącej na anoreksję. Na początku odmawiania pierwszej nowenny była ogromną walka. Walka mojego dziecka z nami domownikami, samej że sobą. To były ciężkie dni, ale nie ustawalam w modlitwie. Kolejną nowenne rozpoczęłam 2 lutego tego roku, dzisiaj córka czuje się dużo lepiej psychicznie i fizycznie. Ustępuje lek przed jedzeniem, wyglądem itp. Wiem, że to nie jest jeszcze całkowite uleczenie, ale ufam ze to wkrótce nastąpi.
    Maryjo, matko kochana dziękuję Ci za opiekę i pomoc mojemu dziecku.
    Kocham Cię Mamo Niebieska❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copy link
Powered by Social Snap