Czuję, że teraz nasz związek jest prowadzony przez Boga
Świadectwa

Czuję, że teraz nasz związek jest prowadzony przez Boga

Cześć! Chcę podzielić się świadectwem z dwóch odmówionych przeze mnie Nowenn Pompejańskich. Zacznę od tego, że w grudniu 2021 roku mój chłopak, z którym byłam już wtedy dwa lata niespodziewanie oznajmił mi, że nie chce już dalej być ze mną. Było to dla mnie ogromnym szokiem bo wszystko dobrze nam się układało, byłam przekonana, że to ten jedyny i bardzo go kochałam. W ten dzień prosiłam go żeby mnie nie zostawiał. Obiecał, że jak dam mu trochę czasu to wszystko wróci do normy, miał problemy rodzinne i chciał rozwiązać je sam lecz coraz bardziej się ode mnie odsuwał. W ten dzień również zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji uzdrowienia naszej relacji a także dodatkowo modliłam się za jego rodziców, którzy właśnie się rozwodzili.

Grudzień był dla mnie bardzo ciężkim okresem… widzieliśmy się może trzy razy w ciągu miesiąca. Po Świętach mój chłopak zaproponował żebyśmy spotkali się w sylwestra. W ten dzień (dokładnie w połowie mojej nowenny) zerwał ze mną mówiąc mi, że nie czuje do mnie już nic od wakacji i że to nie ma sensu, że ciągnął to tak długo bo nie wiedział jak mi to powiedzieć. Po tym wszystkim strasznie się załamałam. Krzyczałam do Boga pytając dlaczego mi to zrobił, że ja się modlę codziennie a zamiast być lepiej to nagle świat totalnie mi się zawalił. Jednak w sercu miałam poczucie, że muszę skończyć tę nowennę mimo wszystko. W tym czasie również zaczęłam jeździć do mojej cioci, która jest bardzo blisko Boga. Któregoś dnia modląc się przyszła mi do głowy myśl, że po zakończeniu nowenny o uzdrowienie relacji odmówię jeszcze jedną nowennę i intencji nawrócenia mojego byłego chłopaka. W ten dzień również odwiedziłam moją ciocię. Pomodliłyśmy się razem i czytałyśmy fragment z Pisma Świętego. Wtedy we fragmencie padło słowo „nawrócenie” i odrazu pomyślałam o tym, że powiem cioci o moim pomyśle na drugą intencję. W tym samym czasie ona powiedziała, że ja mam się modlić o jego nawrócenie. Wtedy miałam pewność, że muszę odmówić tę nowennę co by się nie działo. Jednak wtedy zostało mi jeszcze sporo dni pierwszej nowenny do odmówienia.

Modliłam się bardzo prosząc Maryję o powrót chłopaka, jednak mając w głowie, że Bóg może mieć dla nas inny plan i że przede wszystkim muszę prosić o wypełnienie jego woli co było dla mnie bardzo trudne bo nie wyobrażałam sobie innej wersji wydarzeń niż takich, że moja modlitwa zostanie wysłuchana. W drugiej części nowenny dostałam od Maryi niesamowity pokój i mimo tego, że ogromnie cierpiałam to zaczęłam normalnie funkcjonować i uważam też, że to był czas mojego powrotu do Boga bo wcześniej będąc w związku zaniedbałam bardzo relację z Bogiem. W czasie tej nowenny zaczęłam również zauważać nasze błędy, których wcześniej nie uznawałam za coś złego, między innymi nieczystość i obiecałam Bogu, że już nigdy do tego nie wrócę. Nie potrafię do końca opisać tego uczucia pokoju w sercu ale było ono niesamowite. W tym czasie również przeżywałam chwile załamania, płakałam codziennie ale czułam, że Bóg jest obok mnie.

W dzień, w którym kończyłam pierwszą nowennę, gdy byłam akurat na Mszy na smartwatchu wyświetliła mi się informacja, że dzwoni do mnie mój były chłopak. Oddzwoniłam, do niego odrazu po Mszy lecz dzwonił tylko aby powiedzieć mi żebym przyszła w jedno miejsce gdzie byliśmy już dużo wcześniej umówieni razem. Powiedział, że możemy zrobić to tak żebyśmy się nie spotkali a ja się zgodziłam i on się rozłączył. Jednak uznałam to za znak, że jeszcze będzie z nami dobrze. Na następny dzień zaczęłam modlitwę o jego nawrócenie. I wtedy się zaczęło… Pokój, który miałam wcześniej nagle został jakoś dziwnie zagłuszony. Ja nie mogłam przestać płakać. Płakałam nawet na uczelni czy treningach. Czułam ogromny ból i zwątpienie, że tak naprawdę nigdy już do siebie nie wrócimy ale wiedziałam, że chce mimo wszystko się za niego modlić. Zaczęłam prosić Maryję o jakieś znaki… żeby jakoś powiedziała mi czy my będziemy jeszcze razem. Dwa razy prosiłam o znak i dwa razy dostałam sen o tym, że jestem w ciąży właśnie z moim byłym chłopakiem. Wiem, że do snów trzeba podchodzić ostrożnie ale teraz jestem przekonana, że te moje dwa sny były właśnie tymi znakami, o które prosiłam. Pewnego dnia też przed senem poprosiłam Maryję (chociaż było mi już trochę głupio tak ciągle prosić o jakiś znak) aby dała mi już ostatni znak, że jeśli będziemy razem jeszcze to, żeby wydarzyło się jutro coś co normalnie raczej by się nie wydarzyło i, że wtedy będę już napewno pewna, że wrócimy kiedyś do siebie i będę czekać cierpliwie i dalej również prosić o jego powrót (wtedy bałam się, że moja prośba może nie być zgodna z wolą Boga i że może nie powinnam o to prosić). Nie musiałam długo czekać bo już o 5:00 rano dostałam totalnie błahą wiadomość od mojego byłego dotyczącą jakiejś głupiej wiadomości znalezionej w internecie… Wtedy miałam pewność, że prośba z mojej pierwszej nowenny zostanie wysłuchana.

Jednak zły nie śpi a, ze ja modliłam się o nawrócenie mojego byłego chłopaka to zaczął robić wszystko żeby mnie do niego bardzo zniechęcić. Dowiedziałam się, że mój były zamieszkał odrazu po naszym rozstaniu ze swoją byłą dziewczyną, że poleciał z nią na wakacje, że pisze o mnie jakieś straszne rzeczy gdzieś w internecie, śmieje się ze mnie… (te dwie ostanie rzeczy później okazały się nieprawdą) Jednak dostałam znak od Maryi i bardzo jej wierzyłam i obiecałam, że jej nie zawiodę i będę się modlić dalej. W walentynki pod moimi drzwiami znalazłam prezent od mojego byłego z listem, w którym było napisane, że nadal bardzo mnie kocha, że przedstawił pewne rzeczy inaczej niż jest w rzeczywistości ale sytuacja tego wymagała. Wtedy pomyślałam, że robi sobie ze mnie jakieś żarty jednak umówiliśmy się na spotkanie na którym powiedział mi że bardzo mnie kocha i chce do mnie wrócić, że to prawda, że mieszka z byłą dziewczyną ale ze względu na sytuacje rodzinną musiał się gdzieś przeprowadzić a ona namówiła go na mieszkanie ze sobą bo miała wolny pokój. Jednak ona chciała po prostu wykorzystać sytuację aby on do niej wrócił. Obiecał, że w najbliższych dniach się wyprowadzi i że zrobi wszystko aby nasz związek naprawić.

Ja się zgodziłam i od tego czasu jest coraz lepiej a nasz związek jest jeszcze piękniejszy niż przed tą całą sytuacją. Żyjemy w czystości, gdzie wcześniej tego nie było. Mój chłopak się odrazu cudownie nie nawrócił ale zaczął chodzić ze mną często do kościoła. Czuję, że teraz nasz związek jest prowadzony przez Boga. Bardzo wierzę, że ta stacja była bardzo potrzebna aby wszystko naprawić. Czasami coś musi zostać zburzone z wielkim hukiem aby powstało z tego coś dużo lepszego. Tym świadectwem chciałam przekonać każdą osobę, która ma wątpliwości co do swojej modlitwy, że naprawdę warto się modlić i, że Maryja ZAWSZE nas wysłuchuje. Jeśli jesteś w takiej sytuacji jak ja że boisz się, że twoja modlitwa nie będzie wysłuchana to powierz wszystko Maryi i proś o wypełnienie woli Bożej a gwarantuje ci, że będzie najlepiej jak tylko może być. Bo Bóg wie najlepiej co jest dla nas najlepsze i to, że czasami nas „nie wysłuchuje” znaczy, że ma dużo lepszy plan. Wspomnę jeszcze, że modliłam się również w tym czasie nowenną do Świętej Rity o powrót chłopaka i wiem, że ona również bardzo mi pomogła.

Martyna

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copy link
Powered by Social Snap