Matka Boża z dzieciątkiem
Świadectwa

Jeśli zaufacie Matce i będziecie wierzyć, to Ona was umocni

Około 4 lata byłam z chłopakiem, ale przez ten czas nie wiedziałam tak naprawdę co do niego czuję, czy go kocham i czy to jest ten, z którym chcę być do końca życia. Przez cały ten czas miałam mętlik w głowie. Z jednej strony chciałam z nim być bo bardzo dobrze nam się rozmawiało i spędzało wspólnie czas, ale też bywały momenty, szczególnie wieczorami, kiedy myślałam że to jednak nie jest on. Na początku odczuwałam że mnie kocha, jednak z czasem jego uczucia do mnie opadły, ale nie spodziewałam się tego co wydarzyło się później.

11 czerwca 2020 w Boże Ciało wspólnie z chłopakiem poszliśmy do Kościoła, wtedy na Mszy pomodliłam się po raz „enty”

Boże jeśli nie chcesz abyśmy byli razem, że to nie jest to, po prostu rozstańmy się, bo ciągniemy to już tyle lat, a nikt nie ma odwagi tego zakończyć.

Po Kościele zaczęliśmy rozmawiać i chłopak wyszedł z inicjatywą, że chyba powinniśmy się rozstać i co ja o tym myślę. Albo spadnie nam kamień z serca, albo będzie to czas na uporządkowanie naszych uczuć i powrócimy do siebie. W czwartek było święto a od niedzieli zaczęłam odmawiać NP w intencji abyśmy się oboje pokochali i wrócili do siebie. Podczas modlitwy przeszkadzał mi diabeł – nie mogłam się skupić, milion myśli na sekundę, różaniec mi się zerwał, nagle dostałam napad głodu, na prawie każdej Mszy czułam się źle i to aż tak, że myślałam że wyjdę z kościoła, ale przetrwałam, jak szłam do Komunii myślałam że zaraz zemdleje ale jak już wyszłam z kościoła po Mszy od razu dobrze się czułam. Może z 2/3 razy czułam się tylko dobrze, bez żadnych stresów itp. Przez ten okres co jakiś czas pisałam z tym chłopakiem, on mi odpisywał normalnie.. Pisał nawet, że tęskni czasem, że brakuje mu mnie itp. Trochę to dziwne było dla mnie skoro on zerwał, ale za każdym razem mówił że potrzebuje czasu, że nie chce na razie nic, chce odpocząć od wszystkiego itd.

Nadszedł taki dzień, że stwierdziłam że to nie ma sensu, po co mam się zamartwiać dalej i że już całkowicie sobie odpuszczam go. Wtedy zdałam sobie sprawę, że już nie będziemy razem, zamykam temat. Następnego dnia pierwszy raz zadzwonił, powiedział że jest tu i tu i jak chcę to mogę przyjechać i pogadać. Jak to kobieta „nie wiem, muszę się zastanowić, zobaczymy” i się rozłączyłam, ale w głębi duszy wiedziałam, że i tak się tam zjawię. Pan Bóg zareagował w ostatniej chwili. Po godzinie przyjechałam, pogadaliśmy i już całkowicie miał inne nastawienie do mnie niż wcześniej. To był pierwszy ruch jego w moją stronę. Nie wiem co by było gdyby odezwał się dopiero po miesiącu, pewnie byłabym już na nie. To była ostatnia chwila. Potem spotykaliśmy się na spacerach i czułam się jakby to były nasze początki. Widziałam z jego strony zainteresowanie. A zakończyło się tym, że wróciliśmy do siebie po 3 miesiącach, jesteśmy silniejsi, każdy w sobie zmienił to co było złe i co mogło nas oddalać, a wszystko dzięki Maryi, która wyprosiła u Boga tę łaskę dla na nas. Jeśli zaufacie Matce i będziecie wierzyć, to Ona was umocni, da siłę, szczęście i okaże Swoją miłość. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copy link
Powered by Social Snap