Nowenna w intencji poczęcia dziecka
Świadectwa

Wyraźny Głos Matki Bożej – Nowenna z prośbą o potomstwo

Wracam pamięcią do 2017 roku. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam od przyjaciela świadectwo wysłuchania jego prośby o potomstwo po odmówieniu Nowenny. Długo wydawała mi się niemożliwa do wykonania, ale kalkulując dni, które i tak płyną swoim tempem uznałam – „co mi szkodzi, spróbować mogę”. Tak w listopadzie 2017 rozpoczęłam Nowennę Pompejańską w intencji poczęcia dziecka. Zaznaczę, że po ślubie byliśmy wtedy 5 lat. Przeszliśmy przez okropne wzloty i upadki, kryzysy i trudy, ale „tonący brzytwy łapie”… Rozplanowałam więc sobie Różańce na dzień i byłam zadowolona, że tak dobrze mi idzie… czasem gdy odmówiłam wszystkie tajemnice różańca chciałam ich więcej!

Po tygodniu odmawiania trafił mnie cios. Zadzwoniła koleżanka z wiadomością, że jest w ciąży i prosiła bym zabrała do pracy jej L4. Pogratulowałam, choć czułam się jakby ktoś dźgnął mnie nożem! Wybuchłam płaczem. Ukrywałam łzy przed domownikami. Wyszłam prędko na spacer, żeby nikt nie zauważył mojej rozpaczy. Wtedy pierwszy raz usłyszałam drwiny Złego: „hahaha idiotko! Modlisz się głupia a twoje koleżanki zachodzą w ciąże. Po prostu. A Ty się modlisz Hahhahahah!!!”
Byłam zła, zrozpaczona, rozgoryczona i bardzo poraniona! Na spacerze odmówiłam kolejny Różaniec i wtedy swoim ciepłym głosem Maryja powiedziała: POKORA POKORA POKORA. Nigdy nie słyszałam tak wyraźnie tego co chce mi przekazać – coś cudownego. Wróciłam do domu bo czekał mnie jeszcze nocny dyżur w pracy.

Podczas zdawania raportu wszystkie dziewczyny obmawiały ciąże naszej koleżanki. Nie obyło się też bez ataku na mnie. Zarzucały mnie hasłami typu: „Nie wiesz jak się zachodzi w ciąże? Jedziesz na Teneryfe i wracasz z brzuchem”.
Nie wiedziały co przeżywam, jak bolą mnie ich słowa. Kolejne ciosy, kolejny ból i kolejna kpina Złego: :hahaha a Ty sie głupia modlisz”…

Przetrwałam tamten czas, wytrwałam w modlitwie. Dokładnie rok i 1 miesiąc czekałam na wypełnienie prośby. Teraz cieszę się córeczką i wiem że dla Boga nie ma nic niemożliwego!
Elżbietka ma już 7 miesięcy

Alicja

1 Comment

  1. Wspaniale świadectwo, dzięki postawie nieugiętej modlitwy – pomimo trudności. POKORA zawsze się opłaca i rozważanie w swoim sercu, jak Maryja. Zawsze trzeba mieć ufność i wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. A diabłu powiedzieć „Któż jak Bóg?”. Tylko w modlitwie można mieć nadzieję, nawet wbrew nadziei. Nadzieja jest matką mądrych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copy link
Powered by Social Snap